Książki i ciekawe zajęcia dla dzieci, czyli....
...moc atrakcji zimowych w bibliotece.
25 lutego 2026, dodane przez: L.R.
Zimowe zajęcia dla dzieci za nami. Jak było? Kolorowo, pouczająco i zabawnie, a wszystko to w bardzo bliskim otoczeniu prawie 22 tysięcy książek stojących na regałach naszej biblioteki. Tak bliski kontakt z książkami generował zwiększoną potrzebę sięgania po nie. I tak też się stało! Co zaś do tematyki naszych zajęć, to jak zwykle była różnorodna. Wszystko po to aby zadowolić naszych małych uczestników. Wszystko wskazuje na to, że się udało. Co dokładnie robiliśmy? Puszyste pompony wystylizowane na wszelkiej maści owady, w tym te które są zmorą bibliotek czyli mole książkowe. Przy okazji dzieci dowiedziały się, że trzeba się śpieszyć z czytaniem książek by nie ubiegły ich jakieś stworzenia, których apetyt na książki jest zdecydowanie większy i skutkuje ich znikaniem. Kolejną tematyką były zimowe klockoobrazy, które zwróciły uwagę małych artystów na nieszablonowe wykorzystanie klocków. Tym razem zamiast budowli powstały ciekawe obrazki z pikselowym wzorem do powieszenia na ścianie. W lutym obchodziliśmy Dzień Kota i to skłoniło (oprócz korelacji z nazwiskiem) Panią Izę Kot, prowadzącą te warsztaty, do stworzenia z dziećmi maskotek w kształcie kotów. Jak było? Tak jak z kotami, czyli miło, przyjemnie i z elementami mruczenia. Czyżby z tym mruczeniem chodziło o miseczkę z mlekiem? Ups, jeśli tak, to niedobrze, bo uczestnicy zajęć zamiast mleczka, dostali roztwory chemiczne. Stało się to na kolejnych zajęciach i nie chodziło bynajmniej o ich spożycie, a o zaobserwowanie różnych reakcji. Zmieniały się kolory, były wybuchy, płomienie i wiele innych wyskokowych zjawisk. Obyło się bez ofiar w ludziach, a biblioteka funkcjonuje jak gdyby nigdy nic. Co jeszcze robiliśmy? Ratowaliśmy odliterowionego osobnika, czyli takiego, który pozbawiony od dłuższego czasu kontaktu z książkami, ma zbyt niski poziom liter we krwi. Zrobiliśmy mu literackie EKG, okłady z otwartej książki i podaliśmy mu doustnie pół łyżeczki spożywczych literek. Pomogło? No pewnie!!! Żyje, przeprosił się z książkami i czyta. Czyż nie o takie efekty chodziło na zajęciach w bibliotece…?
Dziękujemy uczestnikom zajęć oraz Pani Izie Kot, która od wielu już lat z nami współpracuje i to z efektem wow.
